Paulina Łuczak |

Ehej!

wystawa: 26.02–19.03.2021
miejsce: Galeria Szewska 16 ul. Szewska 16



Galeria czynna codziennie: 9.00–19.00

Pierwotnie wystawa miała zostać otwarta wiosną ubiegłego roku. Jakże inaczej brzmieć miał wówczas wybrany tytuł nawiązujący do sonetu Mikołaja Sępa-Szarzyńskiego! W rozkwitającym, ale kakofonicznym świecie pełnić miał rolę ostrzegawczego okrzyku, memento. Ostatnie miesiące dosadniej, niż jest to w stanie zrobić sztuka, pozwoliły doświadczyć ulotności życia, kruchości misternie budowanych planów, nietrwałości i względności tego, co wydawało się gwarantowanym elementem dnia codziennego. Dzisiaj, ten tytuł to raczej pokorne westchnienie. Może nawet w takiej formie bliższy jest cichej naturze świecy, która jest główną bohaterką wystawy.

Świeca to przedmiot zwykły, kierujący myśli w niezwykłe obszary. Nauczyła mnie, że dopóki drga płomień, to jeszcze wszystko może się zmienić – forma nie zyskała ostatecznego kształtu. W odcinku czasu, między zapaleniem i zgaszeniem, wosk nieustannie się przeobraża, roztapia
się i zastyga w nieprzewidzianym miejscu, zaskakuje. Obserwacja ruchu i jednoczesne odczuwanie ciepła, światła, zapach dymu i ciche dźwięki towarzyszące procesowi spalania pozwalają doświadczyć tego niemożliwego do wyodrębnienia momentu, jakim jest teraz. Czuwając by nie zgasł płomień, uczę się bycia obecną. Uważnie obserwuję zmiany zachodzące podczas spalania i kołysanie płomienia doświadczając krótkiej – rozpoczętej błyskiem i zakończonej dymem – historii świecy.

Kiedy świeca zgaśnie, w jej zniszczonej i nieregularnej formie zapisany jest miniony czas ruchu i energii. Nadpalone świece stanowią dla mnie figurę pamięci. W ich kształcie utrwalone są podmuchy powietrza opływającego świecę w trakcie spalania, a wywołane tym wszystkim, co wokół niej się działo: rozmową prowadzoną przy jej świetle, gestami wyrażającymi troskę i bliskość przy świątecznym stole, śmiechem, czynnościami uzasadnionymi tradycją. Poprzez zacieki, strugi i ślady sadzy przypominają przeszłe, najczęściej wyjątkowe na tle codzienności, wydarzenia. Znajdując starą świecę w szufladzie mogę się domyślać dla kogo, kiedy i przez kogo lub została zapalona. Komu dawała światło i ciepło, a kto to światło i ciepło przekazał dalej.

Wlewając wosk do zimnej wody tworzone są formy potencjalne. Doszukując się w nich, lub w ich cieniach, znajomych kształtów, mogę z nadzieją wyobrażać sobie przyszłość. Ich krucha struktura jest jednak ostrzeżeniem wobec nadmiernego zaufania pokładanego w planach i marzeniach.


Świeca ma bogatą symbolikę – obejmuje całe życie, przeszłość, teraźniejszość i przyszłość. Najważniejsza wskazówka, której udziela świeca w wymiarze egzystencjonalnym, polega moim zdaniem na przykładzie, że każdy groźny żywioł (chaos) można na swój sposób oswoić. Można
korzystać z mocy i właściwości ognia, jednocześnie nie dając mu się pochłonąć od razu i całkowicie. Mając tego świadomość, wykrzyknięte lub wyszeptane słowo „ehej” nie budzi strachu, ale przypomina jedynie, by skupić się na najważniejszym.

Paulina Łuczak

Paulina Łuczak (1995) – Doktorantka w dyscyplinie nauk o sztuce w Szkole Doktorskiej Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu.
2014–2018: studia licencjackie na Uniwersytecie Artystycznym w Poznaniu na kierunku malarstwo, dyplom pod kierunkiem prof. dr hab. Jerzego Hejnowicza 2014–2019: studia licencjackie i magisterskie na UAM na kierunku historia sztuki