Małgorzata Czerniawska |

Prześwity

– w stronę światła, w stronę mroku
wernisaż: 14.07.2021 godz. 18.00
wystawa: 14.07–22.08.2021
miejsce: Galeria Duża Scena, ul. Wodna 24

”(..) Wszystkie te prace łączy także nawarstwianie faktury – tak, jakby w emocji niezliczonej ilości gestów, powtórzeń ruchów chodziło autorce o zagęszczenie pola widzenia do wąskich prześwitów, do szpar i szparek, linii od 0 do ∞. Od powierzchni do głębi obrazu, od reliefu do zamglonej przestrzeni pejzażu wewnętrznego. Od mechanicznego i intuicyjnego zapisu zjawisk przyrody jako formy obrazu, do obecnej propozycji nawarstwiania czerni w procesie zmysłowego oswajania emocji. Owe tytułowe słowa – „W Stronę Mroku” oraz „Prześwity” bardzo dużo mówią o treściach zawartych w gestach monochromatycznych barw malarskich. Zapis tych doktorskich obrazów – spontaniczny i jakby samotny wobec pustki w pejzażu wraz z w/w tytułami nadaje widzowi kierunek autorskiej transformacji. Przemiany zapisu stanów autorki wobec reakcji na doznania płynące z bolącej rzeczywistości. Zapisuje Ona analizę znaczeń tego, co widzi w sobie. Problemów egzystencji skąpanych w lękach i fobiach, przemijaniu czy aktach iluzji. W doznaniach jakby atrakcji czy surrealnego stanu wizji artystycznej. Estetycznej idei dla widza, ale i może obiektu w odwiecznej relacji – miejsca i czasu, a nawet może świadomości udziału w grze pt. „Tu i teraz”.

Uwaga widza w potencjale takiej wyobraźni, takiej symulacji podróży w głąb, pomiędzy szczeliny, warstwy otchłani i mroku, gdy światło przywodzi na myśl właśnie te odwieczne zmagania przepełnione symboliką.
Balansu życia i śmierci, skrytości w szczelinie i zguby w bezmiarze otchłani. Poznanie i doznanie projekcji myśli, ale i mrocznych tajemnic świata fantazji. Złożonej struktury, metafory, a nawet archetypu miejsca. W konfrontacji ze snem przed świtem, gdy ciężar ciemności przygniata, a …budzik nie dzwoni.”

fragment recenzji prof. dr hab. Andrzeja Banachowicza

„(..) Tym, co stanowi bodziec kreacji jest zagadnienie odczucia przestrzeni, którą autorka nazywa
prześwitem. Zachodzi tu konfrontacja pomiędzy tym, co rzeczywiste i odgadnione, a tym, co stanowi tajemnicę. Przestrzeń prześwitu pociąga, intryguje, zaskakuje, jest zagadką, stanowiąc dla Pani M. Czerniawskiej istotę duchowości, uobecniając przeszłość w świadomości naszego istnienia, wzmacniając poczucie tożsamości.

(..) Artystka rozszerza swoje inspiracje naturą prześwitów o aspekt psychologiczny, sensualny, stanowiący element Freudowskiej psychoanalizy. Autorska koncepcja prześwitów ma cechy powtarzalności, jest to podobny do spirali proces zagłębiania się we własne emocje, trudne do zinterpretowania depresyjne stany lękowe. Jest to też próba redefinicji własnych przeżyć i włączenie ich w obieg materii malarskiej. Powtarzający się w jej pracach motyw zasnutego całunem struktur linearnych domu to synonim bezpowrotnie utraconego ciepła, bezpieczeństwa, beztroski. Zamglone światła w oknach, zarysy dachów to symbole odchodzącego świata, który przekroczył granice rzeczywistości, kierując się w inny, metafizyczny wymiar. Odejście od budowania formy z użyciem koloru i zwrot ku ciemnym, prawie czarnym gradacjom, stało się metaforą rozpaczy i pustki po stracie najbliższej osoby. Jest to pełna bólu, zadumy twórczość, w której splot eksperymentów technologicznych, zmagań warsztatowych dotyczy głównie zapisu i sposobów wyrażenia własnych stanów emocjonalnych. (..) Autorka nie opisuje relacji międzyludzkich, skupiona na sobie szuka granic autokontroli, zatracając się w akcie twórczym, będącym wybawieniem, końcowym aktem żałobnym, łączącym koniec z początkiem: „prokreacją” – powołaniem do istnienia obrazu. (..) Ten unikatowy, spleciony „tkanką przędzy”, zawoalowany świat nie ulega powierzchowności ocen. Pomimo braku obecności człowieka wyczuwalny jest puls natury, toczące się życie i jego tajemnica. W obrazach doktorantki odczuwamy szum wiatru, szelest liści, traw, odgłosy nocy. Świadczy to o humanistycznym podejściu do sztuki, postawie pełnej szczerości i uczciwości wobec odbiorców. Jej aktywność wynika z głębokiej potrzeby tworzenia i wiary w sens bycia artystą. To przywilej i rekompensata wobec trudnych aspektów naszego życia.”

fragment recenzji prof. dr hab. Tomasza Chudzika

Małgorzata Czerniawska – absolwentka PWSSP, obecnie Uniwersytet Artystyczny im. Magdaleny Abakanowicz w Poznaniu,
1987 – dyplom w zakresie pedagogiki – „Arteterapia” 1989 – dyplom w zakresie malarstwa w pracowni malarstwa doc. Jerzego Kałuckiego. Uprawia malarstwo sztalugowe, ścienne, komponuje wnętrza. Pedagog w Instytucie Architektury i Urbanistyki Uniwersytetu Zielonogórskiego, gdzie prowadzi autorską pracownię sztuk plastycznych w dziedzinie kreowania obrazu – rysunek, malarstwo, grafika użytkowa oraz ornamentyka. Od wielu lat rozwija i pogłębia reliefowe przestrzenie z cyklu „Prześwity”.